BUKMACHERZY INFORMACJE:
|
|
| |
POLECANI BUKMACHERZY:
|
| |
POKER:
|
NIUSY SPORTOWE:
|
|
LINKI:
|
|
ARCHIWUM NIUSÓW:
|
|
Wielka ucieczka Małysza | środa, 14 kwietnia 2004 |
Adam Małysz uciekł przed dziennikarzami na podkrakowskim lotnisku w Balicach po powrocie z Pucharu Świata w Salt Lake City. Polski skoczek wyjechał boczną bramą lotniczego portu towarowego wraz z żoną Izą. Pozostali kadrowicze i trenerzy wyszli głównym wyjściem dla pasażerów.
|
Interesujesz się sportem?
Załóż konto u
najsolidniejszego internetowego bukmachera Bet-at-Home i obstawiaj mecze ulubionych
zespołów.
BONUS 100% pierwszej wpłaty !!!
|
- To była decyzja Adama Małysza, który nie chciał się spotkać z dziennikarzami - powiedział pierwszy trener Małysza Jan Szturc, który był z polską kadrą w Stanach Zjednoczonych.
W porcie lotniczym w Balicach we wtorek na Adama Małysza oczekiwał tłum dziennikarzy, a także grupa kibiców.
Naszego najlepszego skoczka przyszedł powitać również sekretarz generalny Polskiego Związku Narciarskiego Jacenty Kowerski.
Jacenty Kowerski, po odebraniu telefonu, wyszedł nagle z holu portowego, podszedł do samochodu oczekującego na Małysza i odjechał nim w nieznanym kierunku. Jak się później okazało, ucieczka mistrza przed dziennikarzami była wcześniej zaplanowana.
Żona Małysza Iza nie pokazała się w poczekalni portu lotniczego, lecz od razu udała się na płytę lotniska. Tam też podjechał samochód. Małysz wraz z żoną wsiedli do auta i bocznym wyjazdem portu towarowego odjechali do domu. A dziennikarze oczekiwali nadal na mistrza przy głównym wejściu dla pasażerów.
Gdy Małysz jechał już do domu, w holu lotniczym ukazała się ekipa naszych skoczków, która powróciła z Pucharu Świata w Salt Lake City, zawodnicy Wojciech Skupień i Marcin Bachleda oraz trenerzy Piotr Fijas i Jan Szturc.
- To była mecząca podróż z dwoma przesiadkami, a w sumie trwała 23 godziny, ale Adam zniósł ją dobrze i czuje się także dobrze. Nie wiadomo kiedy ponownie stanie na skoczni. Zadecydują o tym trenerzy po zapoznaniu się z wynikami dodatkowych badań - dodał trener Piotr Fijas.
Adam Małysz podczas treningu przed zawodami Pucharu Świata w Salt Lake City upadł i stracił na krótko przytomność. Na szczęście, jak wykazały badania medyczne przeprowadzone zaraz po wypadku, nie odniósł poważniejszych obrażeń.
- To był już trzeci poważny wypadek Adama w jego karierze sportowej. Pierwszy miał w wieku 13 lat, a drugi kilka lat później na Dużej Krokwi. Obydwa wypadki miały początek w czasie lotu. W Salt Lake City upadł już po wylądowaniu. Miał pecha, trafił bowiem na nierówność na zeskoku. Jedna narta mu wskutek tego nagle odjechała, co spowodowało groźny upadek. To był przypadek, a nie błąd zawodnika - dodał trener Szturc.
Badania przeprowadzone zaraz po upadku w amerykańskim szpitalu nie wykazały większych obrażeń. Małysz powrócił wkrótce do hotelu, gdzie przez całą noc doglądali go obydwaj trenerzy.
- Obecnie Adam chodzi normalnie, ma też dobre samopoczucie. Odczuwa jednak ból twarzy, bo ma zadrapania spowodowane upadkiem, a także boli go szyja i kręgosłup. Sądzę, że ten wypadek nie pozostawi w psychice Adama jakiś poważnych śladów. Na razie nie rozmawiam z nim o tym wypadku. Unikamy tego tematu - zapewnił Jan Szturc.
Adam Małysz przejdzie w środę badania lekarskie i dopiero na ich podstawie trenerzy podejmą decyzję, czy wystąpi jeszcze w tym sezonie, czy też zakończy starty. Do rozegrania pozostały jeszcze cztery konkursy Pucharu Świata.
Inne wiadomości:
Indian Wells: koniec występu Polaków
NHL: będzie siódmy mecz
NBA: Taylor zawieszony za narkotyki
Amelia Island: awans Domachowskiej
Triumf Niemca, pudła Sikory
Henman mówi „pas”
Federer nie porywa rodaków
Australian Open: heroiczny Safin
NBA: sześćdziesiątka Tłoków
Łyżwiarskie ME: prowadzenie Rosjan
|
|