Bukmacherzy Internetowi

BUKMACHERZY INFORMACJE:

POLECANI BUKMACHERZY:

POKER:

NIUSY SPORTOWE:

LINKI:

ARCHIWUM NIUSÓW:

Nie ma konfliktu na linii Małysz - Tajner | sobota, 14 lutego 2004


Apoloniusz Tajner i Adam Małysz zdementowali na piątkowej konferencji prasowej w Zakopanem doniesienia o rzekomym konflikcie między nimi, jakie pojawiły się ostatnio w publikacjach prasowych.

Interesujesz się sportem?

Załóż konto u najsolidniejszego internetowego bukmachera Bet-at-Home
i obstawiaj mecze ulubionych zespołów.
BONUS 100% pierwszej wpłaty !!!


- Stosunki między nami są bardzo dobre, normalne. Cały szum wziął się stąd, że do konkursów w Zakopanem przygotowywałem się w Wiśle z trenerem Szturcem, a nie na Wielkiej Krokwi z trenerem Tajnerem. Ale to było zaplanowane przez nas, to była wspólna decyzja moja i trenera Tajnera - stwierdził Małysz.

- Postanowiliśmy tak podczas Turnieju Czterech Skoczni. Zaplanowaliśmy spokojne ćwiczenia w Wiśle i to się udało. Gdybym przyjechał na treningi do Zakopanego, nic by z nich nie wyszło, bo wiem, że dziennikarze tu byli i czekali na mnie. A o Wiśle nic nie informowaliśmy, trzymaliśmy to specjalnie w tajemnicy. Na turnieju dużo dyskutowaliśmy z trenerami nad różnymi problemami, które nie pozwalają mi dobrze skakać. Uznaliśmy, że może komuś z zewnątrz będzie łatwiej zauważyć różne drobne błędy jakie popełniam. Trenerom, którzy są przy mnie tak długo, może być trudniej je zauważyć - dodał najlepszy aktualnie polski skoczek i dodał, że właśnie z tego powodu wspólnie z trenerem Tajnerem poprosili o pomoc do trenera klubowego Małysza.

- Chcieliśmy, żeby trener Szturc ze mną potrenował. On mnie zna od dziecka, potrafi naprawdę pomóc. Zresztą praca z trenerem klubowym to nic dziwnego. Tak jest na całym świecie, że skoczkowie trenują w klubach, a dopiero na zawodach Pucharu Świata są pod opieką trenerów reprezentacyjnych - stwierdził trzykrotny zdobywca Pucharu Świata.

Adam Małysz nie szczędził podczas konferencji gorzkich słów pod adresem dziennikarzy, którzy według niego są winni całego zamieszania. - Robicie aferę nie wiadomo z czego, wbijacie szpilki między nas. A chodziło tylko o trening. Trener Tajner i Szturc współpracują i myślę, że w takim zespole łatwiej jest przełamywać chwilowe niepowodzenia - ocenił zachowanie przedstawicieli mediów.

- My nie mamy obowiązku, żeby wszystkie ustalenia słowo po słowie przekazywać dziennikarzom. Gdybyśmy podali mediom informację, że Adam trenuje z trenerem klubowym w Wiśle i Szczyrku, to państwo sami sobie zdajecie sprawę, że przez cały czas ktoś by stał pod ich domami, jeździł za nimi, filmował czy robił zdjęcia. A tego chcieliśmy uniknąć - powiedział trener Tajner.

- Ja, podobnie jak Adam, nie czytam gazet, ale docierają do mnie informacje o niektórych publikacjach, ktoś przeczyta tytuł, ktoś jakiś najbardziej smakowity kawałek. Mogę tylko powiedzieć, że jest mi smutno i to chyba widać. To co się ukazuje w prasie jest czasami przerażające. Oczywiście jest kryzys, ale przecież może być jeszcze bardzo dobrze. Ale ja już niczego nie będę obiecywał - dodał szkoleniowiec polskiej kadry.

Oceniając swoją formę przed konkursami w Zakopanem Adam Małysz stwierdził, że odczuwa sporą presję związaną z oczekiwaniami polskich fanów. - Jesteśmy u siebie, poza tym ostatnio nie skaczę najlepiej i każdy oczekuje, że u siebie przed własnymi kibicami nareszcie się przełamię. Ja też mam cichą nadzieję, że właśnie tutaj wszystko zaskoczy i znowu będę w czołówce. W poprzednich latach ta presja tylko pomagała skoncentrować się na dobrym skakaniu. Wierzę, że teraz wykorzystam ją w ten sam sposób. W konkursach na Wielkiej Krokwi byłbym zadowolony z miejsc w pierwszej dziesiątce. Ale tak naprawdę nie wiem w jakim jestem miejscu i na co mnie teraz stać. Mogę obiecać, że będę walczył - tłumaczył Małysz i podziękował kibicom za udzielone mu wsparcie. - Wszyscy widzą, że z moim skakaniem coś jest nie tak. W tej sytuacji kibice zachowują się wspaniale. Nie czytam gazet, ale dochodzi do mnie mnóstwo ciekawych opinii, takich pozytywnych sygnałów. Nikt nie mówi: Adam musisz, powinieneś, bo jesteś naszą nadzieją czy coś takiego. Są za to głosy otuchy. Jestem za to wdzięczny i po raz kolejny widzę, że nasi kibice umieją docenić sportowca




Inne wiadomości:
Bojkot Kuertena
WTA: Williams w pierwszej „10”
Biathlon: startuje Puchar Świata
NHL: Boucher pokonany
Mecz Gwiazd WNBA – pierwsze piątki
Biathlonowe MŚ: złoto dla Niemki
Cracovia zwalnia hokeistów
DBL: przegrana dogrywka beniaminka
Prokom mistrzem Polski
Wimbledon: Radwańska trafiła na Pironkową