Bukmacherzy Internetowi

BUKMACHERZY INFORMACJE:

POLECANI BUKMACHERZY:

POKER:

NIUSY SPORTOWE:

LINKI:

ARCHIWUM NIUSÓW:

Kowalczyk: forma przyjdzie później | wtorek, 19 grudnia 2006


Pierwszy etap Pucharu Świata w biegach narciarskich Justyna Kowalczyk zakończyła na 20. miejscu w klasyfikacji generalnej. – Po słabszym początku czuję, że ostatnio nareszcie coś drgnęło – powiedziała brązowa medalistka igrzysk olimpijskich w Turynie.

Interesujesz się sportem?

Załóż konto u najsolidniejszego internetowego bukmachera Bet-at-Home
i obstawiaj mecze ulubionych zespołów.
BONUS 100% pierwszej wpłaty !!!


Najlepsza polska biegaczka rozpoczęła sezon trzy tygodnie później od większości zawodniczek. Nie zdecydowała się wystartować pod koniec października w niemieckim Duesseldorfie. Sprint nigdy nie był jej ulubionym dystansem, a poza tym Kowalczyk nie odpowiada tamtejsza trasa, praktycznie pozbawiona wzniesień.

Dlatego po raz pierwszy Polka ścigała się w połowie listopada w szwedzkim Gaellivare. Skończyło się na niezłym 18. miejscu w biegu na 10 km techniką dowolną. Później w fińskim Kuusamo była 32. w sprincie i 27. na 10 km techniką klasyczną.

– Ten pierwszy start nie był zły, nie mogę narzekać, bo nadal krok łyżwowy jest w moim wykonaniu słabszy od klasyka. Ale w Kuusamo powinno być lepiej. W tym przypadku można mówić o pewnym rozczarowaniu. Zresztą i tak wiadomo było, że ten początek sezonu nie będzie rewelacyjny. Jeszcze nie jestem zawodniczką, która może biegać świetnie od listopada do marca. Mam się rozkręcać w miarę upływu sezonu. Forma ma przyjść na przełomie lutego i marca, na mistrzostwa świata w Sapporo – tłumaczyła Kowalczyk.

Trener Aleksander Wierietielny przed pierwszymi zawodami podkreślał, że tak dobrze przygotowana do startów jego podopieczna nie była nigdy. – Wiem, że Justyna jest bardziej doświadczona i silniejsza niż w ubiegłym sezonie. Stać ją na wysokie miejsca we wszystkich konkurencjach, na wszystkich dystansach, podciągnęła się w kroku łyżwowym – mówił szkoleniowiec.

Po zawodach w Kuusamo Wierietielny słabsze od oczekiwanych wyniki usprawiedliwiał kłopotami Kowalczyk ze zdrowiem. Nie zgadza się z tym opiekujący się biegaczką doktor Robert Śmigielski.

– Ona dziesięć dni wcześniej odstawiła silny lek dermatologiczny, który brała przez kilka miesięcy w związku ze zmianami skórnymi. W czasie takiej długotrwałej kuracji organizm w jakiś sposób przyzwyczaja się do niej, więc w niewielkim stopniu Justyna mogła odczuć odstawienie leku. Może minimalnie zmniejszyło to jej wytrzymałość. Ale myślę, że to szukanie wytłumaczenia na siłę – powiedział Śmigielski, szef polskiej misji medycznej podczas ZIO 2006.

– Przy tamtej okazji pojawiło się także stwierdzenie o problemach Justyny z sercem. Rzeczywiście kiedyś wskazano u niej na jakąś wadę serca, ale później lekarze mówili, że wszystko jest w porządku. Żeby to wyjaśnić w wakacje przeprowadziliśmy badania kardiologiczne. Justyna miała badanie inwazyjne, polegające na tym, że przez tętnicę udową wprowadza się cewnik do serca, szuka się nadkomorowych ognisk pobudzenia i je likwiduje. Ona miała takie małe ognisko i zostało ono usunięte. Zdaniem kardiologów dla prawidłowego funkcjonowania serca to było zupełnie nieistotne. A już na pewno nie może mieć żadnego wpływu na wyniki uzyskiwane teraz przez Justynę w zawodach. Ona jest zupełnie zdrowa – tłumaczył Śmigielski.

13 grudnia we włoskim Cogne Kowalczyk otarła się o podium PŚ. W biegu na 10 km techniką klasyczną była czwarta. – Taki wynik w połowie grudnia to dla mnie apogeum marzeń. Tego dnia wszystko mi się udawało, narty jechały znakomicie, trasa była ułożona jakby pode mnie. Ale spokojnie, to tylko taki przebłysk formy. Jeszcze nie czas, żeby regularnie kończyć w czołówce – stwierdziła 23-letnia zawodniczka.

Rzeczywiście trzy dni później we francuskim La Clusaz Polka zajęła 27. miejsce na 15 km techniką dowolną. Jednak sama ocenia ten start dobrze.

– To mój najlepszy wynik łyżwą na tym dystansie. Jeżeli chodzi o miejsca, to w ubiegłym sezonie byłam kilka pozycji wyżej, ale tym razem dużo mniej straciłam do zwyciężczyni. Dlatego jestem w sumie zadowolona. Z drugiej strony mogło być jeszcze lepiej, ale duże kłopoty sprawiały narty. Pogoda była naprawdę dziwna. Próbowaliśmy strasznie długo z różnymi smarami, ale mamy mały zespół i nie zdążyliśmy dobrać najlepszego. W niedzielę biegłam tam w sztafecie z Rosjankami. Przepisy to dopuszczają, chociaż w wynikach jesteśmy jakby poza konkursem. Tym razem biegło mi się bardzo dobrze, miałam trzeci czas na swojej zmianie – mówiła Kowalczyk.

Do 22 grudnia razem z Wierietielnym zostaje w La Clusaz. – Będziemy trenować, bo nie możemy sobie pozwolić na zbyt długą przerwę. 23 jadę do domu. Trzy dni świąt i znowu w drogę, bo 29 w Nowym Mescie rozpoczyna się Tour de Ski. Zupełnie nie wiem czego się spodziewać. Inne zawodniczki też nie, bo przecież to inauguracja tych zawodów. Wiem, że specjalnie na nie przygotowywały się Norweżki, które odpuściły ostatnie starty. Na Tour de Ski najważniejsze będą sprinty, za nie będą przydzielane bonifikaty. Dlatego wydaje mi się, że zbyt dużych szans na wysokie miejsca na koniec nie mają zawodniczki preferujące długie dystanse, takie jak Neumannova, Smigun czy ja – powiedziała Kowalczyk.


Inne wiadomości:
Byk Trybański
Calleri i Martin w finale ATP w Szczecinie
Euroliga: najbardziej wartościowy Greer
ZIO 2014: Sofia kolejnym kandydatem
WNBA: Jackson bez limitów
PLH: powiało halnym w Sosnowcu
Wimbledon: Bartoli kontra Williams
NHL: Flyers ciągle najlepsi
ME koszykarek: pozostaje walka o brąz
NBA: Tłoki w półfinale