BUKMACHERZY INFORMACJE:
|
|
| |
POLECANI BUKMACHERZY:
|
| |
POKER:
|
NIUSY SPORTOWE:
|
|
LINKI:
|
|
ARCHIWUM NIUSÓW:
|
|
Oliwa: w Tallinie zawiodła psychika | wtorek, 30 maja 2006 |
Indywidualne błędy i nieodpowiednie przygotowanie psychiczne były przyczyną niepowodzenia polskich hokeistów w mistrzostwach świata dywizji 1 w Tallinie – uważa Krzysztof Oliwa, mający za sobą lata gry w klubach NHL, w tym ostatnio w New Jersey Devils.
|
Interesujesz się sportem?
Załóż konto u
najsolidniejszego internetowego bukmachera Bet-at-Home i obstawiaj mecze ulubionych
zespołów.
BONUS 100% pierwszej wpłaty !!!
|
Mistrzostwa w Tallinie wygrała Austria - przed Litwą i Polską – zdobywając prawo uczestniczenia w przyszłorocznych mistrzostwach świata elity. Oliwa obserwował w Tallinie przebieg turnieju, we wtorek odlatuje z Warszawy do USA.
– Nie mamy złych zawodników. Są generalnie nieźle wyszkoleni, ale popełniają na lodzie proste, indywidualne błędy, wykorzystywane przez rywali. Ponadto mankamentem gry polskich hokeistów jest ich nieodpowiednie przygotowanie psychiczne do meczu – powiedział Krzysztof Oliwa.
– Polacy przegrywali mecze w Tallinie we własnej strefie obrony. Tam przytrafiało im się najwięcej potknięć. Rywale umieli to wykorzystać. Siedziałem za boksem austriackim podczas ich spotkania z naszą drużyną. Słyszałem na własne uszy, jak w trakcie meczu instruowali się, w którą stronę, na którego polskiego zawodnika zagrać krążek, bo on najczęściej w tej strefie lodowiska popełnia ten sam błąd. Ja grałem z wieloma zawodnikami drużyny, która występowała w Tallinie. Zauważyłem, że niektórzy zawodnicy przez lata nie potrafili wyeliminować tego samego mankamentu. Inaczej mówiąc przez rok-dwa niektórzy zawodnicy kadry powtarzają ten sam błąd. Wreszcie trzeba zastopować to zjawisko, nawet poprzez rezygnację z gry w reprezentacji zawodnika, który nie chce pracować nad sobą – wyjaśnił.
Krzysztof Oliwa zwrócił również uwagę na inny negatywny element – nieodpowiednie podejście zawodnika do meczu. – Oni nie żyją swoją grą. Do nich nie dociera, że trzeba być maksymalnie skoncentrowanym, żyć meczem już w przeddzień, nie lekceważyć nikogo i niczego. To przykre, ale niektórzy do ważnego meczu przygotowani byli jak amatorzy.
Zdobywca Pucharu Stanleya w 2000 roku podkreślił, iż polskiemu hokejowi potrzebne są zmiany – organizacyjne, szkoleniowe, ale przede wszystkim mentalne, w tym i u zawodników.
– Odpowiednia psychika i ciężka praca, także nad sobą – to w 99 procentach gwarancja sukcesu. W sporcie nie można żyć przeszłością, np. rozpamiętywaniem jak to 30 lat temu było fajnie, bo wygraliśmy ze Związkiem Radzieckim (6:4 w Katowicach podczas MŚ-76 – red.). Uważam, że sportowca powinna obowiązywać zasada – jesteś tak dobry, jak w ostatnim meczu. A ostatni mecz – z Austrią przecież przegraliśmy. Teraz wyciągnijmy z tej porażki wnioski i zapomnijmy o niej – powiedział Oliwa.
Dodał, iż z Mariuszem Czerkawskim zamierza pomóc polskiemu hokejowi w wydobyciu się z trudnej sytuacji.
– Obecnie w odniesieniu do naszego hokeja wytworzyła się sytuacja, że każdy tylko krytykuje słabości i niedociągnięcia. Mało kto jednak z tych krytykantów chce wnieść coś twórczego, coś od siebie. My z Mariuszem chcemy to zmienić, zacząć od współpracy z zawodnikami, od eliminowania mankamentów, o których wspomniałem. To będzie pierwszy kroczek na drodze do poprawy sytuacji polskiego hokeja. Mamy nadzieję, iż na tej drodze znajdziemy partnerów, w tym więcej sponsorów naszych drużyn klubowych czy reprezentacji" – powiedział Krzysztof Oliwa.
Inne wiadomości:
Indian Wells: już bez Domachowskiej
Australian Open: awans polskiego debla
Los Angeles: Rosjanki w półfinale
Wybrano najlepszych w ekstraklasie
Mistrzostwa ATP: znamy finalistów
Gretzky zatrudni Oliwę?
Saneczkarski PŚ: dobry start Staszulonek
NBA: Jazzmani w finale konferencji
Mazovia Cup: mistrz pokonany
Biathlon: sztafety dla Norwegów i Rosjanek
|
|