BUKMACHERZY INFORMACJE:
|
|
| |
POLECANI BUKMACHERZY:
|
| |
POKER:
|
NIUSY SPORTOWE:
|
|
LINKI:
|
|
ARCHIWUM NIUSÓW:
|
|
PZN: czy nowy prezes coś zmieni? | sobota, 04 marca 2006 |
Andrzej Kozak, rywal Apoloniusza Tajnera w walce o stanowisko prezesa Polskiego Związku Narciarskiego, nie czuje się przegrany i deklaruje gotowość współpracy z nowymi władzami. – W tej małej narciarskiej rodzinie jesteśmy na siebie skazani i będę dalej pracował dla dobra sportu – powiedział prezes Tatrzańskiego Związku Narciarskiego.
|
Interesujesz się sportem?
Załóż konto u
najsolidniejszego internetowego bukmachera Bet-at-Home i obstawiaj mecze ulubionych
zespołów.
BONUS 100% pierwszej wpłaty !!!
|
– W swojej krótkiej przemowie przed wyborami powiedziałem, że jak zostanę prezesem, to we wrześniu przeprowadzę zjazd sprawozdawczo-wyborczy, w którym poddam się pod osąd delegatów okręgowych związków narciarskich. To byłyby moim zdaniem właściwe wybory. Te dzisiejsze traktowałem jako tymczasowe rozwiązanie patologicznej sytuacji panującej w związku – powiedział dziennikarzom Kozak.
– Przed głosowaniem apelowałem do Apoloniusza Tajnera, aby nie realizował swoich zapowiedzi i w przypadku porażki nie wycofywał się z działalności dla dobra narciarstwa. Te rzeczy mówiłem szczerze. Mimo porażki będę z ramienia Tatrzańskiego Związku nawoływał do wrześniowych wyborów. No i oczywiście nie zrezygnuję z roli działacza sportowego. Popełniłem ten błąd w 1990 roku, kiedy przegrałem jednym głosem wybory na stanowisko prezesa PZN z Kazimierzem Masłowskim – dodał były trener kadry kobiet w konkurencjach alpejskich.
Prezes Tatrzańskiego OZN powiedział, że spodziewał się porażki od mniej więcej połowy czwartkowych obrad.
– Zrozumiałem to w chwili, kiedy sala odrzuciła mój wniosek o zorganizowanie za siedem miesięcy powtórnych wyborów, w których prezes zostałby wybrany na cztery lata. Wtedy wybory byłyby już według nowego statutu, nowego klucza. Okazuje się, że delegaci wcale nie oczekiwali przełomu – podkreślił Kozak.
Zdaniem byłego prezesa PZN Pawła Włodarczyka wybór Apoloniusza Tajnera niewiele zmienia.
– Znając ludzi na tej sali, ich wizje, ich chęć do pracy, to myślę, że niewiele się zmienia. Aczkolwiek na pewno zarząd będzie się składał z ludzi bardziej doświadczonych niż poprzednio. Natomiast czy oni będą bardziej zaangażowani w pracę, to wątpię. Ja znam ten układ i jako prezes miałem często dużo zastrzeżeń do swoich ludzi i ich aktywności, która czasami była niska. Dla mnie istotne jest co innego. Chcę zobaczyć czy Apoloniuszowi Tajnerowi uda się, tak jak kiedyś mnie się udało, zjednoczyć rozbite dzisiaj środowisko narciarskie. Ten podział było wyraźnie widać na sali. Ja 12 lat temu także zastałem środowisko bardzo skonfliktowane, ale przez dwie kadencje doprowadziłem do sytuacji, że wszyscy na mnie głosowali i chcieli ze mną współpracować – powiedział PAP Włodarczyk, który na czele związku stał od 1994 roku.
7 listopada ubiegłego roku Prokuratura Apelacyjna w Krakowie postawiła mu zarzuty działania na szkodę związku. – Bardzo chciałbym, żeby postępowanie prokuratury w mojej sprawie już się zakończyło. Liczę, że zarzuty, które mi postawiono, zostaną umorzone. Ta sprawa jest dla mnie bardzo bolesna, bo nic złego nie zrobiłem. Nawet nie byłem świadomy, że pewne rzeczy w związku się dzieją, bo przecież nie wszystkie sprawy mi podlegały – stwierdził Włodarczyk.
Z wyboru Apoloniusza Tajnera nie jest także zadowolony były trener narciarskiego mistrza świata Józefa Łuszczka, działacz Tatrzańskiego Związku Narciarskiego Edward Budny. Jego zdaniem były trener kadry skoczków nie powinien startować w wyborach, gdyż nie rozliczył się rzetelnie ze wszystkich kwot, jakie przepłynęły przez związek w latach 1999-2002, gdy największe sukcesy odnosił Adam Małysz.
Budny uważa, że były trener kadry „cynicznie” pobierał bardzo wysokie apanaże w PZN, a dodatkowo miał spore dochody występując jako komentator telewizyjny i promotor firmy komputerowej Max-Data.
– W PZN nic się po wyborach nie zmieni – uważa Edward Budny. – Nadal związkiem będą rządzili ludzie z poprzednich władz, z których nikt nie jest zupełnie „czysty”. A przecież chodziło o zasadnicze zmiany, które doprowadzą do rzeczywistych, a nie fikcyjnych zmian.
Inne wiadomości:
Ekwador: Kubot w półfinale
Łyżwiarstwo szybkie: kanadyjski triumf
NBA: kto zatrzyma Pistons?
New Haven: trzy sety Dementiewej
NBA: pierwsza wiktoria Knicks
Lipiec: występ na miarę możliwości
NHL: niepokonany Brodeur
NHL: gol Czerkawskiego
Ignerski: pech to mało powiedziane
Wimbledon: awans Kubota w deblu
|
|