Bukmacherzy Internetowi

BUKMACHERZY INFORMACJE:

POLECANI BUKMACHERZY:

POKER:

NIUSY SPORTOWE:

LINKI:

ARCHIWUM NIUSÓW:

Ignerski: pech to mało powiedziane | czwartek, 16 sierpnia 2007


Michał Ignerski jest kolejnym koszykarzem reprezentacji Polski, którego zabraknie w finałach mistrzostw Europy rozpoczynających się 3 września w Hiszpanii. W składzie drużyny narodowej brakuje już sześciu podstawowych zawodników.

Interesujesz się sportem?

Załóż konto u najsolidniejszego internetowego bukmachera Bet-at-Home
i obstawiaj mecze ulubionych zespołów.
BONUS 100% pierwszej wpłaty !!!


W tej sytuacji trener Andrej Urlep na zgrupowanie w Spale (od 18 sierpnia) powołał 28-letniego Przemysława Frasunkiewicza z Energii Czarnych Słupsk (średnie meczowe z minionego sezonu to 12,2 pkt i 4,2 zbiórki).

Polacy, którzy zagrają w ME po raz pierwszy od 1997 roku zmierzą się w grupie D ze Słowenią, Włochami i Francją.

Ignerski, który był najlepiej spisującym się Polakiem podczas meczów w lidze letniej NBA w Kalifornii doznał kontuzji stawu skokowego na zgrupowaniu w Słowenii. Czekają go minimum trzy tygodnie przerwy i rehabilitacji. Ignerski nie może pogodzić się z pechem.

– Pech to mało powiedziane. Bez względu na wszystko chciałoby się zagrać w finałach. Tak długo na to czekałem, ale jestem realistą i wiem, że nawet przy wariancie optymistycznym – trzytygodniowej przerwie – nie będę przygotowany właściwie do gry, nie mówiąc już o maksymalnej dyspozycji. O wariancie pesymistycznym – sześciu tygodniach przerwy – nawet nie chcę myśleć. To bardzo przykre – mówi Ignerski.

Jego zdaniem porażki w meczach towarzyskich nie przekreślają szans drużyny narodowej na dobry występ w finałach. Polacy przegrali trzy mecze w Cagliari – w tym wysoko z Włochami. Po krótkim zgrupowaniu w Spale (18-21 sierpnia) zespół wystąpi w turnieju w Izmirze, gdzie zagra w grupie B z Chinami i Serbią.

– Życzę chłopakom jak najlepiej i podtrzymuję opinię, że stać nas– mimo kłopotów kadrowych – na nawiązanie walki z każdym z rywali. Szansa na zwycięstwo jest zawsze. Trzeba tylko umiejętnie ją wykorzystać. To jest turniej, gramy trzy mecze i dyspozycja dnia, a nie kalkulacje zadecydują o wyniku – dodał.

Ignerski nie ukrywa, że nie będzie chciał ryzykować występu, gdy kontuzja nie będzie w stu procentach wyleczona.

– Priorytetem jest wyleczenie kontuzji przed sezonem. Mam przecież ważny kontrakt w Sewilli. Z jednej strony chciałbym być w Hiszpanii z drużyną, ale z drugiej nie wiem jak będzie to widział mój klub. Patrząc realnie na sytuację, z punktu widzenia szkoleniowca – lepiej brać koszykarza gotowego na sto procent, a nie Ignerskiego, który nie będzie w pełni sił. Na razie nie myślę o tym czy będę w Alicante, tym bardziej, że to decyzja trenera – powiedział zawodnik.


Inne wiadomości:
Rusza ekstraklasa koszykarzy
Eastbourne: porażki Polek
Floryda: kontuzja Roddicka
Cincinnati: Domachowska w ćwierćfinale debla
Koszykarki pokonały Kanadę
Koszykarska tragedia Serbii
NBA: długa przerwa Yao Minga
„Polska bomba tenisowa”
NBA: skuteczni Królowie
Wimbledon: kobiety zarobią tyle, ile mężczyźni