Lider wśród konstruktorów, brytyjski zespół McLaren, został ukarany odebraniem wszystkich punktów zdobytych dotąd w 2007 roku. I dostał najwyższą grzywnę w historii sportu - 100 milionów dolarów
|
Interesujesz się sportem?
Załóż konto u
najsolidniejszego internetowego bukmachera Bet-at-Home i obstawiaj mecze ulubionych
zespołów.
BONUS 100% pierwszej wpłaty !!!
|
Takie decyzje podjęła Światowa Rada Sportów Samochodowych podczas
przesłuchania w Paryżu. Ale to nie wszystkie decyzje w sprawie afery
szpiegowskiej, która wstrząsnęła Formułą 1 i dwoma największymi zespołami -
Ferrari i McLarenem.
Kierowcy McLarena - lider klasyfikacji kierowców Lewis Hamilton i wicelider
Fernando Alonso - zachowali swoje punkty, więc mogą dalej walczyć o mistrzostwo
świata.
Grzywna dla McLarena obejmuje wszystkie pieniądze, jakie zespół zarobi w tym
roku za transmisje telewizyjne, i wszelkie nagrody finansowe.
Zespół będzie też musiał udowodnić u progu następnego sezonu, że nie wykorzystał
ani detalu z projektów swego głównego przeciwnika - Ferrari.
Na przesłuchanie do siedziby FIA w Paryżu przybyli między innymi Hamilton i
dyrektor ekipy McLarena Ron Dennis. Ferrari reprezentował jej prezes Jean Todt.
Początek afery, która zakończyła się w czwartek wyrokiem Rady, miał miejsce
ostatniej zimy. Wówczas 47-letni inżynier Ferrari Nigel Stepney rozczarowany
zmianami w zespole (odszedł m.in. guru techników Ross Brawn) zaczął szukać
nowego zespołu, robiąc ze swoich poszukiwań tajemnicę poliszynela. Latem w
zespole zaczęły krążyć pogłoski, że ktoś sprzedaje tajemnice - podejrzenia padły
właśnie na Stepneya. W lipcu znaleziono ściśle tajny 780-stronicowy szczegółowy
raport techniczny dotyczący bolidu Ferrari podczas przeszukania domu Mike'a
Coughlana - szefa projektantów McLarena.
Dopiero wówczas afera ujrzała światło dzienne. Ale to za mało powiedziane.
Wybuch tej bomby o niespotykanej mocy po prostu wstrząsnął światem F1.
McLaren błyskawicznie zawiesił Coughlana i jak mantrę powtarzał, że "żadna
informacja pochodząca z tego źródła nie została przez nas wykorzystana".
Ale mało kto w to uwierzył. Włosi od razu stwierdzili, że to właśnie
wykorzystanie tajnego raportu jest powodem eksplozji formy McLarena - w
pierwszych czterech wyścigach sezonu wygrywało Ferrari, ale w dziewięciu
kolejnych aż sześć razy najszybsi byli kierowcy McLarena. - Czy to mógł być
przypadek? - pytali ludzie związani z Ferrari. Po 13 z 17 wyścigów McLaren miał
praktycznie zapewnione mistrzostwo konstruktorów (23 punkty przewagi nad
Ferrari) i tytuł indywidualny (Hamilton ma o trzy punkty więcej niż Alonso, a
ten wyprzedza Felipe Massę aż o 15 punktów).
Już w lipcu wiele wskazywało na to, że Międzynarodowa Federacja Samochodowa
(FIA) ukarze McLarena i jego kierowców wykluczeniem z mistrzostw lub
przynajmniej odebraniem punktów. Przed pierwszym przesłuchaniem brytyjski
tygodnik "Autosport" napisał, że Coughlan dostał maila od Stepneya już przed
pierwszym wyścigiem sezonu w Australii. Były inżynier Ferrari sugerował
"przyjrzenie się" podwoziu Ferrari, które miało być ruchome ponad dozwolony
margines. McLaren złożył wówczas oficjalny protest, a FIA zacieśniła swoje normy
i Ferrari musiało podwozie przeprojektować.
Ale okazało się, że FIA podeszła do sprawy bardzo ostrożnie. Owszem, uznała, że
McLaren w posiadanie raportu wszedł bezprawnie, ale równocześnie stwierdziła, że
nie znajduje żadnych dowodów, które potwierdzałyby wykorzystanie tych
informacji. FIA zastrzegła jednak, że jeśli takie dowody się znajdą, to McLaren
zostanie wykluczony nie tylko z obecnych, ale także przyszłych mistrzostw.
Dowody pojawiły się 5 września. Według "Timesa" jest to skoroszyt złożony ze 166
stron, na których wydrukowane są treści rozmów telefonicznych, SMS-ów i maili
wymienianych między Coughlanem, Stepneyem, Alonso i kierowcą testowym Pedro de
la Rosą. Włoska "La Repubblica" już w sobotę napisała, że Alonso dostarczył FIA
wszystkie dokumenty.
Odebranie punktów McLarenowi oznacza, że BMW Sauber jest wiceliderem
klasyfikacji konstruktorów na cztery wyścigi przed końcem sezonu. Sytuacja
Roberta Kubicy i Nicka Heidfelda się nie zmienia - Polak jest szósty, Niemiec
piąty wśród kierowców F1.
źródło: sport.pl
|